To będzie ciekawa wyprawa. Po raz pierwszy robimy dłuższy wakacyjny objazd rowerowy. Po raz pierwszy wyjeżdżamy rodzinnie pod namiot. Po raz pierwszy będziemy mieszać zupki w garze nad własnoręcznie rozpalaną kuchenką gazową. Prawie jak drużyna harcerska.

A w związku z powyższym nie tylko rowery i przyczepka są tematami do rozmyślań. Trzeba pamiętać o bardziej przyziemnych rzeczach, jak garnek, łyżka i toaletowy papier. Proza życia, ale na islandzkim pustkowiu ta proza może brutalnie dopaść. Żeby nie ocierać tyłka lawą i nie skrobać łyżek z patyka, jeszcze kilka logistycznych tematów zostało do rozgryzienia.

Śpimy

Pod chmurką. Wspaniale. Na Islandii można rozbić namiot w dowolnym miejscu, o ile nie jest to teren prywatny. Gdy zachwyci nas widok, szum wodospadu, buchający dymem wulkan na horyzoncie, rozbijemy swój dom. Średnia temperatura nocą to 7 stopni. Może padać. Może solidnie wiać. Całe szczęście nie ma tam niedźwiedzi.
Namiot to ultralekka i mała trójeczka Jack Wolfskin Starlight. Waży 2,5 kg i starcza 20 sekund, by go rozłożyć. Miało być iglo, ale trudno je zapakować. Zaś Starlight sprawdził się na Spitsbergenie, to i Islandia go nie poskromi.  Dokonaliśmy pewnej innowacji w konstrukcji namiotu — doszyliśmy nakładki z poliestru, które dodatkowo ochronią nas przed wiatrem. Tym samym letni namiot zamienił się w namiot 3-sezonowy.
Zostało jeszcze łóżko. Karimaty samodmuchające i śpiwory dla każdego. Temperatura komfortowa w okolicach 0 stopni. Cieplutkie. Ale też malutkie i pakowne. Dobrze, że dzisiaj te cechy się nie wykluczają.

Jemy

No niestety, na wulkanicznych skałach nie zerwiemy sobie owoców. Wszystko trzeba wieźć ze sobą. Nie owoce, ale tygodniowy zestaw liofilizowanych pyszności. Do nich zestaw czekoladek i owsianek. Kuchenka gazowa, garnek i łyżka dla każdego.

Ubieramy się

Złote słowa, które ktoś podrzucił nam na bloga „Nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania”. Na Islandii ubrania muszą zagwarantować nam dwie rzeczy — doskonale chronić przed deszczem i równie dobrze przed wiatrem. Dotyczy to wszystkiego, od butów po rękawiczki. No właśnie, rękawiczki! Przyznam, że planując wakacje w czerwcu nawet bym o nich nie pomyślała. Jednak tym razem w plecaku znalazła się nawet czapka, termiczna bielizna i grube skarpety. Ale także stroje kąpielowe. Dogrzewać będziemy się w gorących źródłach. Może więc również dmuchane koło i materac?

Jedna rzecz na pewno nie będzie nam potrzebna – latarka.